GRUDNIOWNIK OD PODSTAW

Grudniownik dla zabieganej mamy – robić czy nie robić? wytrwam czy nie?

O rady dotyczące tego jak połączyć ze sobą rolę mamy, bizneswoman i pani domu, a w międzyczasie wyczarować przepiękny, zimowy album poprosiłam Mirę Jurecką - mamę OliFasoli (www.olafasola.pl) i współtwórczynię polskiej firmy Family Portraits (www.familyportraits.pl), tworzącej autorskie albumy, karty i dodatki do Project Life i szeroko rozumianego scarpbookingu.

mira-jurecka-dziecko-w-albumie

Zacznę może od tego czym na co dzien się zajmuję, abyście mieli świadomość w jakim stopniu zabieganą mamą jestem.

Otóż na pełny etat jestem mamą prawie dwuletniej córeczki, która wymaga dość sporo uwagi.  "Mamaaa  chooodź! Mama rysuj! Ze mną!  Z  Tobą, z Tobą! Puźle, Puźle, mama chooo!" To najczęstsze słowa które słyszę z jej ust. Więc zazwyczaj nasza codzienność to wspólne zabawy,  wspólne posiłki i próba wkomponowania w to obowiązków domowych i zakupów. W  ciągu dnia mam "wyłącznie dla siebie" godzinkę, półtorej w   trakcie drzemki Oli ( czasem więcej =  szaleństwo!).  Po południu przychodzi mąż, a ja lecę, pędzę na uczelnię. W semestrze zimowym      trzy dni w tygodniu przesiaduję tam po kilka godzin, jako prowadząca  zajęcia i osoba zatrudniona w   projekcie badawczym. Zawsze wychodzę  z toną "zadania domowego".  Ola zasypia około  20.

Wtedy zaczyna się moje drugie życie.

To czas na przygotowanie posiłków na kolejny dzień, czas dla męża i przyjaciół. Ale  też  czas  na  realizację zadań badawczych, projektowanie dla Family Portraits, koordynowanie postów DT, tworzenie scrapów dla firm, z którymi współpracuję i innych zobowiązań. Wyjątkami są weekendy, kiedy większość czasu dedykowane jest dla rodziny, a  wieczory przeznaczone są w głównej mierze na hobby. Bardzo też wiele  "pierdołowatych" rzeczy robię w tak zwanym międzyczasie: na przystankach, czy w tramwaju, co oszczędza mi tonięcia w drobiazgach, kiedy mam dłuższą wolną chwilę.  Myślę,  że  zgodzicie się ze mną, że to dość sporo zajęć jak na  jednego człowieka? A jednocześnie nie czuję się w żaden sposób przeładowana!

Dlaczego?

Bo nigdy nie robię nic na siłę! Zawsze wiem po co i dlaczego! Jeśli nie chcę, nie podejmuję się!

Co więcej: kiedy mam godzinkę dla siebie, to celebruję ją! Nic na ten czas nie planuję, staram się wykorzystać ten czas na to, na co faktycznie mam największą ochotę w danej chwili. Często jest to właśnie moje hobby - Project Life.

 

No i w tym miejscu pojawia się Grudniownik.

Przypomnę Wam jeszcze raz dlaczego zazwyczaj nie czuję się przeładowana zadaniami:

Bo nigdy nie robię nic na siłę! Zawsze wiem po co i dlaczego!

Jeśli nie chcę czegoś robić, asertywnie odmawiam. Jeśli chcę - ZAWSZE znajdę na to czas i chęć. I tak jest właśnie z Grudniownikiem. Wiem, że chcę go robić.

Wiem po co i dlaczego. I to motywuje mnie do działania.

No więc jaki jest mój własny motyw?

Prozaiczny.

Wierzę, że magię codzienności muszę stworzyć sama.

Nikt za mnie tego nie zrobi.

I mogę wracać z pracy do domu nie pachnącego niczym (albo pachącego pampkami Oli!), albo mogę też wracać do domu pachnącego ciastem i cynamonem - i wybór należy do mnie. Mogę spędzać czas z mężem z pyszniastym grzańcem w dłoni, serwować Oli po królewsku kakao, a mogę po prostu przeżyć Grudzień tak jak każdy inny miesiąc. I nie chodzi tu wcale o przedświąteczny konsumpcjonizm, czy jakieś wielkie niewiadomo co!

 

Dla mnie Grudniownik pełni rolę motywatora. Zmusza mnie do działania! Dzięki niemu też bardziej doceniam to, kim jestem i jak wiele mam.

Ten albumowy projekt okazuje się nie być tylko i wyłącznie kwestią papierowych zamiłowań, ale  zmusza mnie do kreatywnego działania w życiu! No bo co zamieszczę w albumie, jeśli moje dni nie są wyjątkowe? A zatem motywuję się do tworzenia tej wyjątkowości! Małymi akcentami upiększam codzienność. Przeżywam ją inaczej. Jestem obecna dokładniej. Koncentruję się bardziej na swoim życiu. Serwuję magię sobie, córce i mężowi. I dokumentuję ją.

Słuchajcie, nie zrozummy się w tym miejscu źle:

Celem nie jest zrobienie pięknego zdjęcia, które trafi do pięknego albumu!

Celem jest przeżycie magicznego życia, a Grudniownik jest tylko pozytywnym efektem ubocznym.

Celem jest przeżywanie życia, które jest warte  zamieszczenia w albumie.

A zatem, zanim w ogóle zaczniecie - zastanówcie się dlaczego to robicie!

Kiedy będziecie mieć jasny cel, będzie on dla Was wystarczającą motywacją do działania. Do rozpoczęcia i zakończenia projektu.

 

Jeżeli chcecie zrobić Grudniownik na próbę - próbę zdacie lub nie, dowiecie się czegoś o sobie, że albo ten projekt daje Wam radość, albo nie. Albo jesteście w stanie spiąć pośladki i rozpocząć album i go zakończyć, albo nie jesteście w stanie tego zrobić i w przyszłym roku nie wrócicie nawet do tematu.

 

Jeśli odpowiedzią na pytanie dlaczego chcę to robić jest: "Bo u innych to tak dobrze wygląda", to powodzenia, ale dla mnie taka motywacja nie jest motywacją. Z takim nastawieniem może i zacznę projekt, ale na pewno go nie ukończę.

To równocześnie ma być przyjemność, a nie kolejny obowiązek, który wykonujecie nie wiadomo po co! Pamiętajcie o tym! Wiele z Was wypowiada się na temat Grudniownika w masochistycznym stylu: a ja nie dałam rady, a miałam robić, ale mi się rozjechało i teraz MUSZĘ NADRABIAĆ. Błagam! Nie tędy droga! Nie walczcie same ze sobą. Jeśli Was to nie grzeje, nie róbcie nic na siłę. Jeszcze raz podkreślę: album ma być przyjemnością, a nie kolejnym obowiązkiem i powodem do umartwiania się.

 

No więc dobrze, znalazłyście już cel i motywacja Was nie opuszcza... Co teraz? Przecież doba jest nadal taka krótka...

Radzę Wam szczerze olać w Grudniu perfekcjonizm.

Dajcie sobie na luz. Niech dom będzie odrobinę brudny. Nie zaszkodzi. Jeśli macie wybór - nie róbcie nadgodzin w pracy - szanujcie swój czas odrobinę bardziej. Wyłączcie powiadomienia z przeróżnych aplikacji w swoim telefonie lub zróbcie postanowienie adwentowe: zero telewizji (to akurat moje życiowe postanowienie), limitujcie czas spędzany na portalach społecznościowych! To w tych właśnie miejscach największe fragmenty codzienności przeciekają nam przez palce. Po kawałeczku. Maleńkimi kropelkami. To są właśnie miejsca, w których możecie zaproponować swojej rodzinie wyjście na krótki spacer, czy przygotowanie ręcznie robionych dekoracji na choinkę. Maleńka rzecz, a daje radość.

 

Jeszcze w listopadzie pomyślcie w jaki sposób możecie zaoszczędzić odrobinę czasu, który przeznaczycie przede wszystkim na "umagicznienie" swojego życia , ale też na wycinanie i klejenie. Może babcia chętnie Was odwiedzi i zajmie się dzieciakami? Może jakaś niania na kilka wieczornych godzin rozwiąże problem? I naprawdę nie trzeba wiele. Bo, żeby umilić Wasz rodzinny wieczór wystarczy czasem po prostu usiąść wspólnie na dywanie i złowić kilka pianek z kakao. A i album kieszonkowy w swym założeniu ma być prosty i przyjemny w komponowaniu (i taki właśnie będzie, jeśli mu na to pozwolicie).

 

Na koniec mam dla Was kilka praktycznych rad, co możecie zrobić, aby tworzenie albumu było łatwe:

Przygotujcie się za wczasu.

Jeszcze w listopadzie możecie zgromadzić mały zestaw ozdobników, które wykorzystacie w albumie. Podkreślam słowo MAŁY. Nie przesadzajcie. Odłóżcie do koszyka odrobinę przydasiów i tego się trzymajcie - proces tworzenia nie będzie się zatrzymywał na godzinnym wybieraniu „co by tu dzisiaj użyć”  i przeglądaniu zawartości szuflad.

Możecie też wcześniej określić ile miejsca w Waszym albumie ma zajmować jeden dzień (ale bez przesady, niech to Was nie ogranicza, jeśli przeżyjecie coś niezwykłego, czemu należy się pięć stron w albumie - niech i tak się stanie!) wówczas możliwe jest przygotowanie kart z numerkami dla poszczególnych dni i powkładanie ich do albumu – tak zwane stworzenie bazy, którą w grudniu po prostu na szybcika uzupełnicie.

Jeszcze w listopadzie przygotujcie sobie listę grudniowych pomysłów na aktywności, którymi umilicie sobie życie!

Może nigdy nie próbowaliście jeździć na łyżwach, a może zapomnieliście już jak lepi się bałwana?

Może czas wreszcie zmontować własną ozdobę choinkową albo przygotować własnoręcznie robione kartki z życzeniami dla bliskich!

Może rodzinny konkurs na rymowane życzenia?

A może napiszecie list, do kogoś, kto na niego czeka lub nauczycie się robić zdjęcia z efektem bokeh w kształcie choinki?

A może wyzwaniem dla Was będzie zbudowanie igloo lub tarzanie się w śniegu? Albo własnoręcznie zrobione prezenty świąteczne?

A może w Waszej relacji z małżonkami czas na jakiś spacer pod gołym niebem z gwiazdami?

A może marzy Wam się od dłuższego czasu wypad w góry? Albo macie ochotę przeżyć wspólnie z dzieciakami rekolekcje adwentowe? Znacie siebie najlepiej!

Zaplanujcie ten czas! Zadbajcie o najmniejsze chwile!

Nie dajcie się zaskoczyć - przygotujcie się!

Przyjmijcie sobie jakąś zasadę co do trybu tworzenia albumu.

Odpowiedzcie sobie na pytanie, czy jesteście w stanie drukować zdjęcia na bieżąco i powoli dokładać jedno za drugim do albumu, czy też może potrzebujecie wysłać je do labu raz na tydzień - raz w tygodniu odebrać i dopiero wówczas wyżywać się kreatywnie z większą ilością rozkładówek (weekendy, ach weekendy!).

A może nie macie ochoty wysyłać co chwilę zdjęć do wywołania, a lepszym dla Was rozwiązaniem będzie jednorazowe wywołanie ich w styczniu i wówczas stworzenie całego albumu od a do zet? To Wasz styl życia wyznaczy możliwości czasowe dla tworzenia Grudniownika. Nie próbujcie przeskoczyć samych siebie! I pamiętajcie - nie ma reguły! Każdemu z Was zadziała co innego - i o to właśnie chodzi!

Zamiast na dodatkach, skoncentrujcie się na zdjęciach (to one są najważniejsze, czyż nie?).

Na bieżąco notujcie w notesie ciekawostki z życia, które przykują Waszą uwagę na (jedna notka na dzień podkreślająca co ciekawego się wydarzyło, lub też notatka zapisana od razu po wydarzeniu, aby nie umknęła). Wszystkich maleńkich detali na pewno nie spamiętacie, a to właśnie one są godne zapamiętania, umieszczenia w albumie i opowiedzenia w przyszłości dzieciom! Może jakiś śmieszny tekst Waszych dzieci? Albo jakaś Wasza gafa, z której chętnie pośmiejecie się za kilka lat? A może jakieś spełnione marzenie? Notujcie wszystko, co sprawi, że się uśmiechniecie. Drobiazgi. O nich często zapominamy!

  • Nie kombinujcie. Postawcie na prostotę, a i czas na tworzenie się znajdzie!
DIY-warsztat-scrapbooking-grudniownik-album

Ten albumowy projekt okazuje się nie być tylko i wyłącznie kwestią papierowych zamiłowań, ale  zmusza mnie do kreatywnego działania w życiu!

No bo co zamieszczę w albumie, jeśli moje dni nie są wyjątkowe? A zatem motywuję się do tworzenia tej wyjątkowości! Małymi akcentami upiększam codzienność. Przeżywam ją inaczej. Jestem obecna dokładniej. Koncentruję się bardziej na swoim życiu. Serwuję magię sobie, córce i mężowi. I dokumentuję ją.

Słuchajcie, nie zrozummy się w tym miejscu źle:

Celem nie jest zrobienie pięknego zdjęcia, które trafi do pięknego albumu!

Celem jest przeżycie magicznego życia, a Grudniownik jest tylko pozytywnym efektem ubocznym.

Celem jest przeżywanie życia, które jest warte  zamieszczenia w albumie.

Trzymam kciuki, żebyście pięknie zadbali o magię Waszej codzienności, nie tylko w Grudniu. Powodzenia!

Please login to get access to the quiz
BŁĘDY, KTÓRYCH NALEŻY SIĘ WYSTRZEGAĆ PODCZAS PRACY Z ALBUMEM (Prev Lesson)
(Next Lesson) ZDJĘCIA + JOURNALING + DIY = ALBUM IDEALNY?
Back to GRUDNIOWNIK OD PODSTAW

No Comments